Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martinique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martinique. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

Katamaranem od Martyniki po Grenadyny

Na zakończenie karaibskiej podróży zimy 2013/2014 przeniosłem się na katamaran Lipari 41. Na pokładzie ja, dwie miłe rodziny z Wrocławia i pani skiper żeglująca po raz pierwszy po Karaibach, tym razem w roli pasażera. Rejs zaplanowany na 10 dni przewidywał zwiedzenie wysp na południe od Martyniki - St. Lucia, St. Vincent, Bequia, Mustique, Palm Island, Union Island, Mayreau i urocze Tobago Cays.

Żeglowaliśmy pod szyldem firmy czarterowej Tortuga Sailing Adama Krupy, którego poznałem wirtualnie kilka lat wcześniej na różnego rodzaju żeglarskich forach internetowych, a w połowie stycznia trafiliśmy na siebie w restauracji Mango Bay w porcie jachtowym Le Marin na Martynice.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Dopływamy do Martyniki - 4. tydzień

Dzień 11 od opuszczenia Cabo Verde (22 od San Sebastian de La Gomera) - 17.12.2013 - wtorek - 155,1nM (2415,3nM)

Dokładnie tydzień. Tyle czekaliśmy na jakikolwiek obiekt na wodzie (oczywiście z tych wykonanych ludzką ręką). Pojawił się ...i to całkiem duży.

10 grudnia miałem trzygodzinną wachtę po północy kiedy przechodził nam przed dziobem katamaran. Dzisiaj pomiędzy 3, a 6 rano, podobnym kursem względem nas, tylko w większej odległości, przedefilował przed nami jakiś rzęsiście oświetlony tankowiec, kontenerowiec, czy inny drobnicowiec. Z tej odległości na horyzoncie było widać jedynie przesuwający się pasek światła - i to też tylko wtedy kiedy byliśmy akurat na szczycie fali. Przed 6tą rano zniknął za horyzontem odpływając w kierunku Barbados, Gujany francuskiej, czy Wenezueli.

Dzisiaj od rana wiatr słabnie. Pomału, ale konsekwentnie. Już zdjęliśmy ostatnie refy z genuy, oceaniczne fale są zauważalnie niższe i znacznie rzadziej załamują się ich szczyty. Jakby na zakończenie wietrznej pogody (w szkwałach dochodziło dwa dni temu do 38-43 węzłów) - jedna z załamujących się tuż przy nas i idących pod kątem do innych rzuciła Indrą o jakieś 70-90 stopni w lewo, a następna obróciła o prawie 180 stopni w prawo, przechylając jednocześnie prawie do poziomu i zanurzając w wodzie spinakerbom służący jako wytyk genuy.