poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ruszamy na Atlantyk - 1. tydzień

Udało się wreszcie wyruszyć. Po przygotowaniach, po zgubieniu pontonu, po zamówieniu nowego przez e-bay w Anglii i przedłużającym się oczekiwaniu na dostarczenie, ostatecznie wypływamy. Poniedziałek - 25.11.2013 - otrzymujemy informację, że ponton utknął w urzędzie celnym w Hiszpanii, a zgodnie z pierwotnymi ustaleniami już tydzień wcześniej miał być na Kanarach. Dokładniejsze rozpoznanie sprawy przynosi informację, że nie zapowiada się by dinghy dotarła do nas przed świętami.

Huzar podejmuje męską decyzję. Wycofuje zamówienie ze względu na nie wypełnienie zobowiązań sprzedawcy, robimy ostatnie zakupy, uzupełniamy wodę, paliwo i we wtorek 26.11.2013 tuż przed wschodem słońca wyruszamy z San Sebastian de la Gomera. Zakładany następny port wejścia: Le Marin na Martynice.


sobota, 23 listopada 2013

El Hierro - południowo zachodni kraniec Wysp Kanaryjskich

Dwa tygodnie temu spłynęliśmy z Teneryfy na Gomerę. Cel: planowane wcześniej spotkanie ze znajomymi z Polski oraz przygotowanie jachtu do dalszej drogi. Jacht przygotowaliśmy, ale oczekiwana przesyłka z Anglii miała dotrzeć dopiero za kilka dni.

La Restinga de el Hierro - poranek w porcie
Popłynęliśmy na La Palmę - żeby nie stać cały czas bez sensu w jednym porcie. W Santa Cruz de la Palma okazało się, że firma kurierska daje nam jeszcze kilka dni więc w drodze powrotnej na Gomerę popłynęliśmy na El Hierro.

niedziela, 17 listopada 2013

Dwa dni na najpiękniejszej kanaryjskiej wyspie (La Isla Bonita) :)

Po porannym śniadaniu i zarejestrowaniu się w biurze mariny, wynajęliśmy samochód by odwiedzić kilka innych miejsc na wyspie, a po drodze kupić kilka drobiazgów w sklepie żeglarskim. Ostatecznie wyjechaliśmy z portu ok. południa. Przez dłuższy czas wspinaliśmy się do krawędzi chmur by przejechać na drugą stronę płaskowyżu rozciągającego się z południa na północ do kaldery górującej nad wyspą.

Po krótkim postoju tuż pod szczytami zjechaliśmy do los Llanos na obiad i krótkie spojrzenie na Atlantyk rozciągający się z tego miejsca po same Karaiby, Zatokę Meksykańską i Ameryki. Po drodze nie ma żadnego lądu.

piątek, 15 listopada 2013

A La Palma przywitała nas deszczem...

Cały dzień świeciło słońce. Od wyjścia z portu tuż przed południem, do samego zmierzchu. Kiedy godzinę później wchodziliśmy do portu - padało.

Ale to na La Palmie - wcześniej była Gomera.

Po tygodniu prac przy jachcie wreszcie jest gotów do drogi. Niestety nieprzewidziane zdarzenie zmusza nas do czekania na przesyłkę z kontynentu. Prawdopodobnie do końca przyszłego tygodnia jesteśmy uziemieni na Wyspach Kanaryjskich. Opierając się na ogólnie znanej wiedzy, iż w portach jachty gniją, a żeglarze schodzą na psy, stwierdziliśmy, że dość już tego schodzenia i wychodzimy.

sobota, 9 listopada 2013

Podróż atlantycka - prolog



Pod lotniskiem Tenerife Sur
Nadszedł ten czas. Po opuszczeniu miejsca pracy i pożegnaniu na kilka/naście tygodni z najbliższymi wylądowałem na Aeropuerto de Tenerife Sur Reina Sofía. Wyjście z samolotu już było miłe. Po chłodzie i rozpoczynających się późnojesiennych deszczach w Polsce, ciepłe powietrze które mnie otoczyło było pierwszym świadectwem zbliżającego się odpoczynku.

Zdjąłem z taśmy torbę 19kg, plecak 14kg znalazłem autobus do Los Christianos i już w pół godziny po wylądowaniu byłem w drodze. Tam przesiadka do kolejnego autobusu do Las Galletas i za 15 minut wypatrywałem masztów zwiastujących marinę i kotwicowisko.